W gimnazjum, jedna moja koleżanka stwierdziła, że nie czuje się z paroma ludźmi z naszej klasy dobrze, ale "w końcu to tylko trzy lata". W liceum, jeden z moich kolegów stwierdził, że nie cierpi paru gości z klasy, ale "to w końcu tylko trzy lata". Na studiach, inny mój kolega nie cenił pewnej części towarzystwa, ale "w końcu to tylko pięć lat". Ten sam problem miał mój kuzyn w swojej pierwszej pracy, ale "w końcu on tam jest tylko na parę lat". Mój wujek również ma zatargi z jakimiś współpracownikami, ale "w końcu idzie za niedługo na emeryturę". Jeśli byłaby to ta sama osoba, to całe swoje dorosłe życie spędziłaby z ludźmi, których nie cierpi.
A gdyby tak uszanować swój czas i polubić otoczenie, nawet jeśli nie jest doskonałe? W dobrych stosunkach z ludźmi nie ma miejsca na coś takiego, jak "en la mañana". Co innego, jeśli chodzi o robotę :).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz